Fundacja Noga w Łapę » Zbiórki

Kronika dla kategorii: ‘Zbiórki’

 

Akcja sterylizacja IV edycja!

Drodzy Państwo,

prosimy o pomoc w sfinansowaniu sterylizacji i kastracji psów i kotów na terenie gminy Krokowa.

Żal Wam głodnych, samotnych, bezdomnych psów i kotów? Chcielibyście się choć trochę przyczynić do zmniejszenia tego smutnego problemu? Włączcie się razem z nami do marcowej ogólnopolskiej akcji sterylizacji zwierząt towarzyszących! W miastach jest już ona dość popularna, natomiast na wsi wciąż najczęściej problem „rozwiązuje się” przez utopienie lub inne okrutne zabicie niechcianych szczeniąt czy kociąt lub ich wywiezienie daleko od domu.

Właśnie dlatego już czwarty raz z rzędu pragniemy się podjąć współfinansowania zabiegów sterylizacji i kastracji wiejskich psów i kotów w naszej okolicy – w gminie Krokowa na Pomorzu. Współpracujemy z zaufanym gabinetem weterynaryjnym, który obniża ceny zabiegów, a nasza Fundacja do nich dopłaca, dzięki czemu właściciele zwierząt płacą za nie niewielką sumę. To bardzo skuteczna zachęta – obserwujemy, że z roku na rok zgłasza się więcej chętnych. W tej chwili już mieszkańcy wsi dopytują się, czy i w tym roku będzie taka możliwość.

Pomóżcie nam objąć marcową akcją sterylizacji kolejne zwierzęta. Dla suk i kotek, które dzięki Waszej pomocy nie będą już rodzić nikomu niepotrzebnych dzieci, to los wygrany na loterii. Wykastrowane psy i koty nie przyczynią się do kolejnych niechcianych miotów. Wasza pomoc może sprawić, żeby było mniej psiego i kociego nieszczęścia.

Fundacja Noga w Łapę. Razem idziemy przez świat

ul. Hawajska 5/9, 2-776 Warszawa

Pieniądze  prosimy wpłacać na rachunek: 87 2490 0005 0000 4500 5605 8992

z dopiskiem: akcja sterylizacja.



Na ratunek Mani

1 listopad 2016

Mania była  31.10 na konsultacji u dr Novaka w Czechach.
Choć na wizycie był jej opiekun p. Karol, ja byłam na bieżąco, słuchałam i brałam udział w czasie wizyty telefonicznie.
Niestety po obejrzeniu Mani, wyników i rtg doktor postawił diagnozę. Potwierdziły ją następnie badania wycinków.

Mani nikt nie skrzywdził. Owszem była zabiedzona, zaniedbana i pozostawiona cierpiąca sama sobie. Ale nie miała wypadku, nikt jej nie pobił, w nic nie wpadła. Mania cierpi na rzadką chorobę autoimmunologiczną, toczeń układowy.
Jej układ odpornościowy sam atakuje własny organizm.

Toczeń zaatakował jej stawy. Stąd problem z przednimi i tylnymi łapami. Zniszczył zupełnie stawy nadgarstkowe. Mania ma również problemy skórne, do tej pory była jedynie kąpana w specjalnym szamponie z tego tytułu. A jak się okazuje to również objaw choroby.

Doktor Novak powiedział, że da się ją uratować. Da się ją postawić na jej własne nogi. Niestety wymaga po pierwsze operacji i to pilnej (jest umówiona na 16 listopada w Czechach), po drugie do końca życia będzie brała leki immunosupresyjne. Układ odpornościowy będzie osłabiony, ale jednocześnie przestanie atakować własny organizm i niszczyć komórki.
Choroba jest zaawansowana. Mamy dwa wyjścia. Albo ją uśpić , albo poddać operacji, która ma dać jej normalne życie. Owszem będzie miała obniżoną odporność, będzie potrzebowała szczególnej uwagi, ale wg pana doktora będzie sprawna.

W zasadzie bierzemy pod uwagę jedno wyjście. Podjęcie walki o Manię, która chce żyć. Zawdzięczam to przede wszystkim p. Karolowi, który stara się jak najlepiej, ogarnął całą sytuację i podejmuje się dalszej opieki nad Manią.

Teraz o kosztach. Czekam na opis wizyty i fakturę za konsultacje i badania. Będziemy musieli wpłacić zaliczkę na operację. A sama operacja szacowana jest na koszt 1500 euro, czyli ok 6 tys zł (za obie łapki).

Podejmujemy wyzwanie. Będziemy robić tyle ile będziemy w stanie pomóc Mani. Dosyć się wycierpiała.

Po raz kolejny musimy prosić Państwa o pomoc. koszt operacji to ogromna kwota. A jeszcze badania, leki, opieka. Uratujmy razem Manię, proszę.

10 październik 2016

NA RATUNEK MANI!

Mania została przypadkowo zauważona na wsi. Leżała, nie ruszała się, wyglądała tragicznie. W pierwszej ocenie nie wiadomo było co się stało, czy jest świeżo po wypadku, czy o co tu chodzi. Suczka w nocy 31.08.2016  trafiła do Warszawy na ostry dyżur. Była odwodniona, pchły po niej skakały, chuda z wielkim brzuchem. Łapki w tragicznym stanie, skóra obdarta. Jej stan został ustabilizowany. Niestety to nie był świeży wypadek. Stan suczki musiał utrzymywać się od jakiegoś czasu. Ciężko nawet powiedzieć co się stało. Czy została potrącona, rozjechana, czy w coś wpadła. A może celowo zrobiono jej krzywdę. Nie dowiemy się już nigdy.

Przednie łapki są wykrzywione. Nie mogła na nich ustać. Opierała się na łokciach, dlatego były poobcierane. Nie siusiała sama, stąd ten wielki brzuch. Trzeba było założyć cewnik. Suczka ponadto była zarobaczona i miała bakterie w moczu. Obraz nędzy i rozpaczy. Dopiero po kilku dniach hospitalizacji zaczęła reagować na ludzi, wczesniej nie docierało do niej co się wokół dzieje.

Po długim czasie w szpitalu, została wypisana. Pojechała do domu tymczasowego, do pana Karola, który przykłada się codziennie do pracy nad Manią. Suczka kuśtyka, ale staje na przednich łapkach. Tylne są codziennie rehabilitowane, ponieważ miała już zaniki mięśni. Je chętnie i zaczyna wyglądać jak pies. Bakteria w moczu wyleczona. Stan zapalny w przednich łapkach się utrzymuje. Siusia już sama.

Mania – tak dostała na imię – była konsultowana u dwóch różnych ortopedów. Mamy dwie inne opinie, dlatego kierujemy się na wizytę do Czech do dr Novaka – specjalisty i cudotwórcy.

Póki co zostały zakupione Mani ortezy, które zastępują codzienną zmianę opatrunków usztywniających przednie łapki. Suczka uczy się chodzić. Radzi sobie coraz lepiej. Jednak wciąż jest słabiutka i wymaga ciągłej opieki, dalszej diagnozy, rehabilitacji, leczenia.

O Mani:

Mania jest malutka. W dniu przyjęcia ważyła 6 kg. Teraz ma już 10kg. Jest starszą suczką. Przyjazna, cieszy się do ludzi. Próbuje bawić się z psami. Nie jest problemowa. Dosyć szybko przyzwyczaiła się do nowego życia, mimo tylu cierpień. Nie wiadomo co się wydarzyło w jej życiu i jak długo to trwało. Jedno jest pewne. Mania walczy i ma chęć do życia. Będziemy starać się, żeby jej życie było jak najbardziej komfortowe. Potrzebujemy Państwa wsparcia. Mania go potrzebuje. Trzeba wynagrodzić jej koszmar, który przeżyła.

Fundacja Noga w Łapę. Razem idziemy przez świat.

ul. Hawajska 5/9   02-776 Warszawa

Nr rachunku: 87 2490 0005 0000 4500 5605 8992

Dopisek: „Na ratunek Mani”

Paypal: fundacja@nogawlape.org

Ogradzamy wybieg

10 maj 2016r

Jakiś czas temu ogłosiliśmy zbiórkę pieniędzy na ogrodzenie i zabezpieczenie wybiegu dla psów w naszym domu tymczasowym na Pomorzu. Uzbieraliśmy na siepomaga.pl 650zł! Dziękuje serdecznie! Zakupiliśmy kilka paneli ogrodzeniowych i betonowe obrzeża. Z paneli zrobiliśmy przód wybiegu, a obrzeża starczyły na większość wybiegu. Jest to duuuuży krok do przodu. Przykładowo Lola nie jest w ogóle zamykana w boksie, ma cały czas otwarty, a chodzi po wybiegu. Jednak dla Jerrego to wciąż za mało. Jako, że są obrzeża i nie może się podkopać, zaczął rozrywać siatkę. Niestety także do sąsiadów. Żeby w pełni zabezpieczyć wybieg musimy kupić jeszcze 25 paneli ogrodzeniowych i wylewkę. Potrzebujemy ok 1500-2000zł (będę starać się o zniżki). Dla naszej małej fundacji jest to duża inwestycja. A jednak tak potrzebna. Proszę pomóżcie.

Czytaj więcej »

Woliera dla kotów

Drodzy Państwo.
Nasza mała fundacja utworzyła dom tymczasowy na pomorzu. W obecnej chwili mamy trzy kojce dla psów i kociarnie. Obecnie trwają pracę nad wybiegiem dla psów. Chcielibyśmy też polepszyć warunki naszym kocim podopiecznym. Kociarnia jest niewielkim pomieszczeniem. Mamy wiosnę, przyroda budzi się do życia. Jest to idealna okazja, aby zrobić wybieg, taką wolierę dla kotów. Kociaki mogłyby wychodzić na trawkę, wygrzewać się w słońcu, zamiast spędzać ten piękny czas w czterech ścianach.
Niestety potrzebujemy funduszy i póki ich nie uzbieramy nie będziemy w stanie nic zrobić.
Musimy kupić specjalną siatkę z drobnymi oczkami, słupki, panele ogrodzeniowe, żeby usztywnić jeszcze wszystko przed psami.
Potrzebujemy ok 800-1000zł. Los naszych kociaków, którym szukamy dobrych, odpowiedzialnych domów leży w Państwa rękach. Sama fundacja jest bezsilna.

Czytaj więcej »

Kochaj, nie rozmnażaj!

3 luty 2016

Kochaj, nie rozmnażaj! Czyli sterylizacja i kastracja kontra bezdomność zwierząt.

Za chwilę mamy marzec i niedługo usłyszymy „marcowe koty”. Pewnie dlatego ten właśnie czas został wybrany na Miesiąc Sterylizacji. Na terenie całego kraju niektóre kliniki weterynaryjne zgodziły się wykonywać zabiegi sterylizacji psów i kotów po preferencyjnej cenie, żeby zachęcić opiekunów do zabezpieczenia swoich zwierząt przed niepotrzebnym rodzicielstwem.

Nasza Fundacja również włącza się w tę akcję. Po raz trzeci bierzemy udział w akcji sterylizacji w wiejskiej gminie Krokowa (woj. pomorskie).

Trzeba promować tę formę profilaktyki właśnie na prowincji, gdzie wiedza na temat skutecznego (oraz właściwego z powodów zdrowotnych) sposobu zapobiegania  niechcianemu rozmnażaniu zwierząt towarzyszących jest wciąż bardzo niewielka.

Mogę pochwalić już sukcesy naszej akcji, gdyż w pierwszym roku zostało wysterylizowanych ponad 30 zwierząt (fundacja dopłacała do trzydziestu zabiegów), gdzie na wiejskich terenach to ogromny wyczyn! Na drugi rok już w lutym skończyły się zapisy! Nasz limit zabiegów został wyczerpany.

W roku obecnym, 2016 w połowie stycznia już ludzie dzwonią i pytają czy akcja także się odbędzie. Oznacza to, że mieszkańcy wsi są skłonni sterylizować i kastrować psy i koty. Trzeba im jednak pomóc finansowo.

Jeśli popierasz tę akcję, dorzuć się do naszej zbiórki! Każda złotówka jest ważna. Każda złotówka będzie oznaczała zmniejszanie bezdomności zwierząt.

DLACZEGO WARTO WYSTERYLIZOWAĆ/WYKASTROWAĆ SWOJE ZWIERZĘ?

Wielu właścicieli czworonogów wzdraga się przed taką decyzją twierdząc, że ewentualny przychówek  przekażą w „dobre ręce”. Czy na pewno? Czy nawet, jeśli uda się im znaleźć chętnych na szczeniaki lub kociaki, mogą być pewni, że gwarantują potomkom swojego pupila dobre życie i bezpieczeństwo?

Bardzo wiele cudownych maluchów, gdy zaczynają sprawiać kłopoty lub znudzą się obdarowanym, zostaje porzuconych, właściciele pozbywają się ich jak niechcianych zabawek.

Do polskich schronisk trafia co roku ok. 100 000 zwierząt. Wegetują tam  w smutku tęskniąc za prawdziwym życiem i miłością. Często nigdy nie doczekają się szczęścia, że ktoś je zauważy i zabierze do swojego domu. Tysiące niechcianych nowo narodzonych poddawanych jest eutanazji lub okrutnie zabijanych, wyrzucanych w workach do śmietników czy na ulicę, porzucanych w lesie albo humanitarnie przynoszonych do schronisk.

Tysiące trafi do schronisk komercyjnych, stając się źródłem dochodu dla ich właścicieli. Ich los w tych przybytkach to koszmar, piekło na ziemi zgotowane przez człowieka. Większość z nich umiera w cierpieniu z głodu, od pasożytów, nie leczonych chorób bądź zagryzają się wzajemnie walcząc o przetrwanie w zabójczych warunkach. Im szybciej skończą życie, tym większy zysk z takiego biznesu, bo pieniądze na przyjęte do „schroniska” zwierzę gmina płaci jednorazowo. Przerażające?

To my dopuszczając bezmyślnie do rozmnożenia naszych podopiecznych dajemy na to przyzwolenie, bo prawda jest taka, że liczba przychodzących na świat zwierząt jest wielokrotnie większa niż liczba chętnych i odpowiedzialnych osób, które ofiarują im domy.


Fundacja Noga w Łapę. Razem idziemy przez świat.

ul. Hawajska 5/9   02-776 Warszawa

Nr rachunku: 87 2490 0005 0000 4500 5605 8992

z dopiskiem: akcja sterylizacja

Pola

20 listopad 2015

Pola jest młodą suczką, pewnie około roczną. Przez kilka tygodni spędzała sen z powiek wielu mieszkańcom Warszawy. Była psem widmo, pojawiała się i znikała. Nigdy nie dała się dotknąć. Napływały nowe ślady obecności suczki – przemieszczała się po całym mieście. Jak to robiła i jak przetrwała? Ciężko sobie to wyobrazić. Zwłaszcza, że biegała z dnia na dzień na naprawdę dużych odcinkach, z jednej strony Warszawy na drugą.

Kilka osób twierdziło, że suczka zaczyna się oswajać i , że mogą ją głaskać. W jednym miejscu postawiono budę, ale ona nigdy do niej nie weszła.  Aż któregoś dnia została złapana. Umieszczona szybko w awaryjnym domu tymczasowym. Bardzo awaryjnym. Zaczęło się szukanie miejsca. Było już wiadomo o niej co nieco. Na smyczy próbowała się wywinąć, uciec. W domu generalnie grzeczna, ale bardzo nieufna.

Znaleźliśmy hotel z doświadczoną opiekunką, która zajmuje się głównie „takimi” przypadkami. Szybki transport, aby sunia nie trafiła do przytuliska. Nie było czasu na zbieranie deklaracji, zabezpieczających przyszłość małej.

Teraz gdy już jest bezpieczna i wiemy, że to dopiero początek jej drogi, prosimy państwa o wsparcie. Ta sunia nigdy nie zaznała niczego dobrego. Uczy się wszystkiego krok po kroku. Przede wszystkim nie zna człowieka. Uczy się relacji z opiekunką i że nie grozi jej żadna krzywda. Nie znamy jej przeszłości ale albo została bardzo skrzywdzona albo od urodzenia była na ulicy.

Kilka słów od p. Magdy:

sunia bardzo nieufna, słabo współpracująca, wykazująca kilka cech psa z pogranicza zdziczałości, bardzo głośna, ładnie już chodzi na smyczy. Pola wykazuje silne cechy psa stróżującego. Nie wykazuje tendencji do ucieczek. Zalecana terapia budowania więzi, zaufania i wspólnej relacji poprzez pracę z psem. Na dzień dzisiejszy Pola nadaje się do domu z ewentualnie dwoma osobami (bez dzieci)”

Koszt hotelu to 400zł miesięcznie. Trzeba będzie jeszcze suczkę wysterylizować.

Państwa wsparcie zapewni Poli bezpieczną przyszłość i czas na szukanie odpowiedzialnego domu.


Sprawozdanie ze zbiórki publicznej

Częściowe sprawozdanie ze zbiórki publicznej

Fundacja „Noga w Łapę. Razem idziemy przez świat.”

Fundacja „Noga w Łapę. Razem idziemy przez świat” mieszcząca się w Warszawie, (ul. Hawajska 5/9, 02-776 Warszawa), na podstawie decyzji Ministra Administracji i Cyfryzacji nr 93/2014 z dnia 18 lutego 2014 r. przeprowadziła w terminie do 28 lutego 2015r.  zbiórkę publiczną na terenie Rzeczypospolitej Polskiej, z przeznaczeniem zebranych środków na pomoc zwierzętom na terenie kraju i w Rumunii, tj. pokryciu kosztów:

Czytaj więcej »

Marzec miesiącem sterylizacji

5 marca 2015r

W ubiegłych latach warszawiacy mogli skorzystać z bezpłatnego czipowania, jak i z tańszych zabiegów sterylizacji i kastracji zwierząt.

W tym roku niestety ze względu na trwające przetargi akcja przesuwa się na kwiecień. Ale będzie możliwość BEZPŁATNEGO wykonania zabiegu. Pod spodem link do artykułu na ten temat.

http://www.um.warszawa.pl/aktualnosci/bezp-atne-zabiegi-dla-zwierz-t-ju-wkr-tce

Jednocześnie informuję, że MARZEC jest OGÓLNOPOLSKIM MIESIĄCEM STERYLIZACJI, w związku z czym wiele lecznic na terenie całego kraju obniża ceny zabiegów. Ta akcja już trwa!

Czytaj więcej »

Walentynkowa paczka dla zwierzczka!

Już niedługo Walentynki. Nasze zwierzaki też potrzebują miłości, czułości, jedzonka i zabawek! Dlatego macie państwo teraz idealną okazję do przekazania nam WALENTYNKOWYCH PACZEK dla zwierzaków.

Chętnie przyjmiemy karmy suche i mokre, ryże, makarony, preparaty z kwasami OMEGA i biotyną, gryzaki, środki p. kleszczowe, zabawki, koce, posłania, drapaki oraz karmę dla ptaków – ziarna, kule zimowe.

Do obdarowania mamy koty Henryka, Pufacego, Zucha, psiaki Jerrego, Locę i nowego szczeniaczka, który właśnie jest w lecznicy. 18 kotów ze wsi pod Lublinem, Psiaki od Sylwii Biszkopta i Marsa. Ze względu na mrozy, telefony z prośbą o pomoc się rozdzwaniają, więc na pewno będzie komu pomagać.

UWAGA najfajniejsze, najciekawsze 3 paczki nagrodzimy DYPLOMEM przyjaciela Nogi w Łapę!

Do paczki należy dołączyć Imię Nazwisko, nr kontaktowy i może być email.

Akcja trwa do 18 lutego!

Paczki można przywozić, bądź przysyłać na adres biura fundacji:

ul. Hawajska 5/9

02-776 Warszawa

(jeśli dary przywieziecie osobiście, najpierw należy umówić się pod nr tel: 888-066-402)

ZAPRASZAMY DO POMOCY!!!!


Pomoc dla przytuliska w Parscov

7 styczeń 2015r.

Dom babci Sevastity pełen kotów, psów…..i  opowieści.

Często jeżdżę po Rumunii próbując dokumentować warunki zwierząt w publicznych schroniskach. Jednak tym razem zostałam poproszona o wyjazd do prywatnego przytuliska pod Karpatami, w Parscov, by ocenić jak sobie radzą. Kiedy przekroczyłam próg domu babci Sevastity zupełnie nie wiedziałam czy jestem świadkiem dramatu ludzi i zwierząt czy to jakieś baśniowe sceny? Drobna staruszka siedziała na łóżku pokryta od stóp do głów kotami i psami. Stojący obok grzejnik elektryczny, jedyne źródło ciepła, przyciągnął pozostałe zwierzęta, które dosłownie przylepiały się do niego. Na drugim łóżku siedziała Mariana, a z nią wtulone w siebie psy i koty. Psy pod łóżkiem, szczeniaki pod stołem, koty na lodówce. A ponieważ na zewnątrz padał deszcz zamieniający podwórze w bajoro, to dom był strasznie zabłocony.

Czytaj więcej »